#header-inner img {margin: 0 auto !important;} #header-inner {text-align:center !important;} /*include this line if you are using Template Designer*/

czwartek, 15 maja 2014

Kursantki o tym, dlaczego wybrały Pole Dance... cz II


Ostatnia część wypowiedzi kursantek. Wybrałam te najciekawsze, także zachęcam do przeczytania wszystkich.


Na zdjęciach dziewczyny z grupy średnio-zaawansowanej z Tychów. Poziom ten zaczęły miesiąc temu.
Zdjęcia zrobiła Marta (na zdjęciu poniżej), autorka bloga: martagibowska.tumblr.com


Marta (w Klinie)

 Gabi ( w Bliźniaku)


Ilona (również w Bliźniaku)

 

Iza 

 

I znów Iza (w odwróconym Klinie)

 

Paulina

Dominika (w Krucyfiksie)







Agnieszka, ćwiczy od 2,5 miesiąca. Aktualnie kontuzjowana (nie na zajęciach), bardzo chce wrócić :)

Zawsze chciałam spróbować Pole Dance, bo uważałam to za bardzo widowiskowy, choć trudny sport. Poza tym, pozytywnie nakręcało mnie zaskoczenie i oburzenie na twarzach innych na samą myśl o "tańcu na rurze", tak jakby było w tym coś zdrożnego… Tak naprawdę jedyne czego się bałam to to, że mam za słabe ręce (widziały gips i rehabilitację) i nie poradzę sobie kondycyjnie. Na szczęście okazało się, że figury, które na pierwszy rzut oka wyglądały na niewykonalne, po wyjaśnieniu przez instruktorkę (kilkukrotnym :D) i paru siniakach nawet ja jestem w stanie wykonać! Daje mi ogromną satysfakcję i świadomość ile trudno wyglądających figur potrafię zrobić - tym bardziej, że na co dzień jestem nudną księgową, której "nie wypada" ;P



Jagoda i Ania, ćwiczą pół roku (koleżanki, w tej samej grupie)

Jak byłam nastolatką pierwszy raz obejrzałam film "Striptiz" i bardzo chciałam już wtedy spróbować tańca na rurce. A skoro pojawiło się na rynku Polskim możliwość żeby wypróbować jak to jest i w końcu miałam luźniejszy okres od pracy, spróbowałam,  bardzo mi się spodobało :) Zajęcia są niesamowite, a do tego można pokonać swoje słabości przy wykonywaniu akrobacji!


Namówiła mnie koleżanka Jagoda, a że ma całkiem niezłą siłę perswazji to postanowiłam spróbować. Potem zaczęłam czytać jakie możliwości daje "rurka" - poprawa kondycji, angażowanie w wysiłek wszystkich mięśni, a przede wszystkim dobra zabawa. I jak na razie zostałam i chcę walczyć dalej :)   




Magda, trenuje od 2 lat

Sprawia mi to niesamowitą frajdę. Choć moje postępy są powolne to i tak dobrze się bawię i nic nie jest w stanie popsuć mi tej zabawy.



Hania, ćwiczy prawie rok

Taniec na rurze podobał mi się zawsze.  Jednym podoba się taniec towarzyski, inni kibicują piłce nożnej a mi podobały się panie wijące przy rurze. Oczywiście nikt ze znajomych tego nie rozumiał i nie podzielał mojej fascynacji (nawet chłopak!). Zawsze ożywałam kiedy na filmie mężczyźni wchodzili do klubów nocnych, potrafiłam wiele godzin spędzić oglądając tańce na youtube. W życiu jednak nie myślałam, że ja, taka zwykła i spokojna mogłabym...
Zupełnie przypadkiem natrafiłam na informacje o darmowych, próbnych zajęciach Pole Dance. Oczami wyobraźni widziałam grupę seksownych i wysportowanych akrobatek, które bez oporów psychicznych i fizycznych będą zmysłowo wić się przy rurce. I wśród nich ja, niczym słoń w składzie porcelany. Dla wsparcia chciałam zabrać koleżankę, ale każda pukała się w głowę. Przemogłam się i poszłam zakładając że tylko raz bo przecież moje ciało tego nie wytrzyma. Same zajęcia okazały się autentycznym sportowym wyzwaniem. Siniaki, otarcia, niemiłosierne zakwasy. Praca za biurkiem i sporadyczny kontakt z siłownią za to częsty z chipsami dały się we znaki. Kiedy następnego dnia nie potrafiłam zejść ze schodów pozmyślam „nigdy więcej!”. Dobę później mimo bólu i uwag znajomych („po co ci to było?” - pojawiają się do dziś!) nie mogłam doczekać się kolejnych zajęć. Takich kryzysów pt „nigdy więcej” było jeszcze kilka, ale mijają równie szybko jak zakwasy, a pozostaje ciągła chęć przekonania się, że moje ciało jednak potrafi, że nie boję się wisieć głową w dół. Jest jeszcze jednak rzecz dla której kocham Pole Dance. Jest to jedyna godzina w tygodniu kiedy nie myślę o niczym innym. Myśli muszą być tak skupione wokół tego co się robi (żeby nie spaść, nie uderzyć siebie lub koleżanki itd.) że nie ma miejsca na problemy zawodowe, prywatne i troski dnia codziennego. Przez godzinę jestem ja i rura i nie liczy się nic innego. A po godzinie, choć wykończona fizycznie czuję się oczyszczona psychicznie.  Bezcenne. 



Agnieszka, ćwiczy od roku.

Na pierwsze zajęcia poszłam, żeby spróbować czegoś nowego, ale także trochę z przekory. Bo do tamtego czasu Pole Dance kojarzył mi sie z dziewczynami o gabarytach baletnicy, a mnie niestety zostało trochę kilogramów po ciąży, mimo, ze kocham sport i regularnie ćwiczę. Pierwsze zajęcia były trudne - siniaki, obolałe mięśnie i wrażenie, ze nigdy nie zrobię najprostszego obrotu. Ale postanowiłam ze sie nie poddam, a później okazało sie ze mogę coraz więcej. Ciało przyzwyczaiło sie do specyficznego wysiłku, mięśnie wzmocniły. Pole Dance pozwolił mi zwiększyć świadomość własnego ciała, ale także poznać wspaniałych ludzi. A przede wszystkim - świetnie sie bawić i zapomnieć o problemach dnia codziennego. Moja przygoda z Pole Dance trwa już rok. I kiedy udaje mi sie zrobić nowy obrót czy figurę, czuje ogromna satysfakcję i ...chce jeszcze!



Klaudia, ćwiczy 1,5 roku

Przyszłam z ciekawości zobaczyć jak wyglądają takie zajęcia. Zdecydowanie można rozwinąć swoje możliwości fizyczne i stopniowo przełamywać ograniczenia, co daje sporą satysfakcję (walka z siniakami i trudnymi figurami, jaką jest dla mnie deska skorpiona)



Justyna, ćwiczy ponad rok

W zasadzie to nie wiem skąd wpadłam na to że Pole Dance może być interesujący? Zawsze ciągnęło mnie w stronę sportu. To był początek mody na rurę w naszym kraju. Zumba mi się znudziła, salsa i bachata też nie porwały mnie na dłużej. Gdy pojawił się groupon na Pole Dance w Katowicach, moja kochana mama zafundowała mi tę przyjemność, bez większych obaw co do wiadomych skojarzeń (jeśli chodzi o rodowód tego tańca). Mimo braku kasy w tamtym czasie coś zawsze wyskubałam z portfela, żeby tylko chodzić na zajęcia. Mimo siniaków, bardzo szybko wciągnęła mnie ta zabawa. Do tego stopnia ze przez rok nie opuściłam ani jednych zajęć. Później niestety rok przerwy z przyczyn organizacyjnych i na szczęście znów mogę trenować. Podoba mi się zarówno taneczna jak i akrobatyczna część Pole Dance, gdzie mogę przełamywać kolejne swoje ograniczenia i budować siłę. Jako dziecko uwielbiałam wspinać się po drzewach i itp., więc jestem w swoim żywiole. Druga strona p.d. to zmysłowy taniec , gdzie można nabrać płynności ruchów i gracji. Nie jest to łatwe, ale moim zdaniem konieczne. Zwiększyć można pewność siebie i znajomość swojego ciała. Póki mogę trenuję i polecam wszystkim.




6 komentarzy:

  1. witam, jestem studentka Turystyki i rekreacji w akademii wychowania fizycznego, z przedmiotu antropomotoryka musze napisac referat zwiazany z dyscypilna jaka jest pole dance... chcialabym sie dowiedziec czy moglabym od Pani uzyskać informacji o profilu motorycznym ,, wydolności tlenowej i jakie figury działaja na poszczegóne partie mięśniowe osoby uprawiającej ten sport? z góry ślicznie dziękuje .. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo się cieszę , za chęć udzielenia pomocy... kiedy moglabym spodziewac sie odp na wyżej wymienione pytania, nie ukrywamż ze zależy mi na czasie , jednoczesnie mam nadzieje , że nie zabierze to Pani dużo czasu ...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę podać maila, tak będzie najłatwiej.Później usunę komentarz, żeby nikt nie widział Pani maila

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zalezaloby mi a v2omax w sumie na już :)

    OdpowiedzUsuń