Kursantki o tym, dlaczego wybrały Pole Dance... cz II
Ostatnia część wypowiedzi kursantek. Wybrałam te najciekawsze, także zachęcam do przeczytania wszystkich.
Na zdjęciach dziewczyny z grupy średnio-zaawansowanej z Tychów. Poziom ten zaczęły miesiąc temu.
Zdjęcia zrobiła Marta (na zdjęciu poniżej), autorka bloga: martagibowska.tumblr.com
Zdjęcia zrobiła Marta (na zdjęciu poniżej), autorka bloga: martagibowska.tumblr.com
Marta (w Klinie)
Agnieszka, ćwiczy od 2,5 miesiąca. Aktualnie kontuzjowana (nie na zajęciach), bardzo chce wrócić :)
Zawsze chciałam spróbować Pole Dance,
bo uważałam to za bardzo widowiskowy, choć trudny sport. Poza tym, pozytywnie
nakręcało mnie zaskoczenie i oburzenie na twarzach innych na samą myśl o
"tańcu na rurze", tak jakby było w tym coś zdrożnego… Tak naprawdę
jedyne czego się bałam to to, że mam za słabe ręce (widziały gips i
rehabilitację) i nie poradzę sobie kondycyjnie. Na szczęście okazało się, że
figury, które na pierwszy rzut oka wyglądały na niewykonalne, po wyjaśnieniu
przez instruktorkę (kilkukrotnym :D) i paru siniakach nawet ja jestem w stanie
wykonać! Daje mi ogromną satysfakcję i świadomość ile trudno wyglądających
figur potrafię zrobić - tym bardziej, że na co dzień jestem nudną księgową,
której "nie wypada" ;P
Jagoda i Ania, ćwiczą pół roku (koleżanki, w tej samej grupie)
Jak byłam nastolatką pierwszy raz obejrzałam film "Striptiz" i bardzo chciałam już wtedy spróbować tańca na rurce. A skoro pojawiło się na rynku Polskim możliwość żeby wypróbować jak to jest i w końcu miałam luźniejszy okres od pracy, spróbowałam, bardzo mi się spodobało :) Zajęcia są niesamowite, a do tego można pokonać swoje słabości przy wykonywaniu akrobacji!
Namówiła mnie koleżanka Jagoda, a
że ma całkiem niezłą siłę perswazji to postanowiłam spróbować. Potem zaczęłam
czytać jakie możliwości daje "rurka" - poprawa kondycji, angażowanie
w wysiłek wszystkich mięśni, a przede wszystkim dobra zabawa. I jak na razie
zostałam i chcę walczyć dalej :)
Magda, trenuje od 2 lat
Sprawia mi to niesamowitą frajdę.
Choć moje postępy są powolne to i tak dobrze się bawię i nic nie jest w stanie
popsuć mi tej zabawy.
Hania, ćwiczy prawie rok
Taniec na rurze podobał mi się zawsze. Jednym podoba się taniec towarzyski, inni
kibicują piłce nożnej a mi podobały się panie wijące przy rurze. Oczywiście
nikt ze znajomych tego nie rozumiał i nie podzielał mojej fascynacji (nawet
chłopak!). Zawsze ożywałam kiedy na filmie mężczyźni wchodzili do klubów
nocnych, potrafiłam wiele godzin spędzić oglądając tańce na youtube. W życiu
jednak nie myślałam, że ja, taka zwykła i spokojna mogłabym...
Zupełnie przypadkiem natrafiłam na informacje o
darmowych, próbnych zajęciach Pole Dance. Oczami wyobraźni widziałam grupę
seksownych i wysportowanych akrobatek, które bez oporów psychicznych i
fizycznych będą zmysłowo wić się przy rurce. I wśród nich ja, niczym słoń w
składzie porcelany. Dla wsparcia chciałam zabrać koleżankę, ale każda pukała
się w głowę. Przemogłam się i poszłam zakładając że tylko raz bo przecież moje
ciało tego nie wytrzyma. Same zajęcia okazały się autentycznym sportowym
wyzwaniem. Siniaki, otarcia, niemiłosierne zakwasy. Praca za biurkiem i
sporadyczny kontakt z siłownią za to częsty z chipsami dały się we znaki. Kiedy
następnego dnia nie potrafiłam zejść ze schodów pozmyślam „nigdy więcej!”. Dobę
później mimo bólu i uwag znajomych („po co ci to było?” - pojawiają się do
dziś!) nie mogłam doczekać się kolejnych zajęć. Takich kryzysów pt „nigdy
więcej” było jeszcze kilka, ale mijają równie szybko jak zakwasy, a pozostaje
ciągła chęć przekonania się, że moje ciało jednak potrafi, że nie boję się
wisieć głową w dół. Jest jeszcze jednak rzecz dla której kocham Pole Dance.
Jest to jedyna godzina w tygodniu kiedy nie myślę o niczym innym. Myśli muszą
być tak skupione wokół tego co się robi (żeby nie spaść, nie uderzyć siebie lub
koleżanki itd.) że nie ma miejsca na problemy zawodowe, prywatne i troski dnia
codziennego. Przez godzinę jestem ja i rura i nie liczy się nic innego. A po
godzinie, choć wykończona fizycznie czuję się oczyszczona psychicznie.
Bezcenne.
Agnieszka,
ćwiczy od roku.
Na pierwsze zajęcia poszłam, żeby spróbować czegoś nowego, ale także trochę
z przekory. Bo do tamtego czasu Pole Dance kojarzył mi sie z dziewczynami o
gabarytach baletnicy, a mnie niestety zostało trochę kilogramów po ciąży, mimo,
ze kocham sport i regularnie ćwiczę. Pierwsze zajęcia były trudne - siniaki,
obolałe mięśnie i wrażenie, ze nigdy nie zrobię najprostszego obrotu. Ale
postanowiłam ze sie nie poddam, a później okazało sie ze mogę coraz więcej.
Ciało przyzwyczaiło sie do specyficznego wysiłku, mięśnie wzmocniły. Pole Dance
pozwolił mi zwiększyć świadomość własnego ciała, ale także poznać wspaniałych
ludzi. A przede wszystkim - świetnie sie bawić i zapomnieć o problemach dnia
codziennego. Moja przygoda z Pole Dance trwa już rok. I kiedy udaje mi sie
zrobić nowy obrót czy figurę, czuje ogromna satysfakcję i ...chce jeszcze!
Klaudia, ćwiczy 1,5 roku
Przyszłam z ciekawości zobaczyć jak
wyglądają takie zajęcia. Zdecydowanie można rozwinąć swoje możliwości fizyczne
i stopniowo przełamywać ograniczenia, co daje sporą satysfakcję (walka z
siniakami i trudnymi figurami, jaką jest dla mnie deska skorpiona)
Justyna, ćwiczy ponad rok
W zasadzie to nie wiem skąd wpadłam
na to że Pole Dance może być interesujący? Zawsze ciągnęło mnie w stronę
sportu. To był początek mody na rurę w naszym kraju. Zumba mi się znudziła,
salsa i bachata też nie porwały mnie na dłużej. Gdy pojawił się groupon na Pole
Dance w Katowicach, moja kochana mama zafundowała mi tę przyjemność, bez
większych obaw co do wiadomych skojarzeń (jeśli chodzi o rodowód tego tańca).
Mimo braku kasy w tamtym czasie coś zawsze wyskubałam z portfela, żeby tylko
chodzić na zajęcia. Mimo siniaków, bardzo szybko wciągnęła mnie ta zabawa. Do
tego stopnia ze przez rok nie opuściłam ani jednych zajęć. Później niestety rok
przerwy z przyczyn organizacyjnych i na szczęście znów mogę trenować. Podoba mi
się zarówno taneczna jak i akrobatyczna część Pole Dance, gdzie mogę
przełamywać kolejne swoje ograniczenia i budować siłę. Jako dziecko uwielbiałam
wspinać się po drzewach i itp., więc jestem w swoim żywiole. Druga strona p.d.
to zmysłowy taniec , gdzie można nabrać płynności ruchów i gracji. Nie jest to
łatwe, ale moim zdaniem konieczne. Zwiększyć można pewność siebie i znajomość
swojego ciała. Póki mogę trenuję i polecam wszystkim.







witam, jestem studentka Turystyki i rekreacji w akademii wychowania fizycznego, z przedmiotu antropomotoryka musze napisac referat zwiazany z dyscypilna jaka jest pole dance... chcialabym sie dowiedziec czy moglabym od Pani uzyskać informacji o profilu motorycznym ,, wydolności tlenowej i jakie figury działaja na poszczegóne partie mięśniowe osoby uprawiającej ten sport? z góry ślicznie dziękuje .. pozdrawiam
OdpowiedzUsuńmyślę, że będę mogła pomóc
Usuńbardzo się cieszę , za chęć udzielenia pomocy... kiedy moglabym spodziewac sie odp na wyżej wymienione pytania, nie ukrywamż ze zależy mi na czasie , jednoczesnie mam nadzieje , że nie zabierze to Pani dużo czasu ...pozdrawiam
OdpowiedzUsuńProszę podać maila, tak będzie najłatwiej.Później usunę komentarz, żeby nikt nie widział Pani maila
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńZalezaloby mi a v2omax w sumie na już :)
OdpowiedzUsuń