Jagoda i Ania
Lidia
Agata
Danusia
Asia
Julia
Jako instruktorka wiem, że Pole Dance wciąż wzbudza wiele kontrowersji.
Wiele kobiet boi się przyjść na pierwsze zajęcia, z różnych przyczyn. Jedne
obawiają się, że nie podołają kondycyjnie i siłowo, drugie nie chcą ”kręcić
tyłkiem”, jeszcze inne czują, że to sport nie dla nich, bądź po prostu wydaje
się im to być mało interesujące. Powodów jest naprawdę wiele. Sama uważam, że
sport to taka dyscyplina, która powinna sprawiać mimo wysiłku,
systematyczności, często bólu i wielu wyrzeczeń- przyjemność. Powinna zajść
chemia między ćwiczącym a wybranym sportem :)
Tym postem chciałam uświadomić wszystkie potencjalne chętne (a może
nawet chętnych), dlaczego warto przyjść na pierwsze zajęcia oraz obalić pewne
panujące stereotypy. Moje osobiste spostrzeżenia opiszę w osobnym poście, a
teraz chciałam przytoczyć wypowiedzi kilku kursantek, czyli o tym dlaczego
wybrały Pole Dance i dlaczego wciąż chcą chodzić :)
Ania, na
zajęciach od 3 miesięcy
Zdecydowałam się przyjść na
zajęcia z rury, bo moja koleżanka już uczęszcza na zajęcia od ponad roku i
tylko słyszałam jak jest fajnie, zabawnie i miło. W końcu się zmobilizowałam i
poszłam się też zapisać. Okazało się, że Kasia nie kłamała. Pole Dance to
przede wszystkim świetna zabawa. Mamy rozgrzewki, układy, figury. I śmiechu co
nie miara. Grupa okazała się przesympatyczna. Zgrałyśmy się od razu. Na
pierwszych zajęciach i zapoznaniu się z rurą było prześmiesznie… jak słonie w
składzie porcelany. Ani to było ładne, ani to seksowne. Ale i tak wyszłyśmy
wszystkie przeszczęśliwe i postanowiłyśmy chodzić dalej. Teraz już jest
zdecydowanie lepiej! Atmosfera w grupie świetna. Nie chodzę na zajęcia za karę
jak to kiedyś bywało z innymi sportami. Teraz nie mogę się doczekać kolejnych
zajęć. I jak do tej pory się nie rozczarowałam ani razu. Nasza instruktorka-
fenomenalna! Ma dużo cierpliwości i świetnie
odnajduje się w roli instruktorki . Nie ma przy niej „zlituj się”, hehe :)
Wymagająca, ale wie jak sprawić żebyśmy się dobrze bawiły. I tak po prostu jest!
Ewa, na
zajęcia uczęszcza od 2 lat, z przerwami
Przyszłam z ciekawości i fascynacji
do tańca. Pole Dance dla
mnie to: zmierzenie sie z samym sobą, z bólem, ograniczeniami oraz z
nieustannymi próbami wyjścia ze swojej strefy komfortu. Podsumowując:
wciągająca...wręcz uzależniająca dyscyplina sportu, której skutkami ubocznymi
są "lekkie" obtarcia i piękna gama kolorystyczna siniaków.
Irena, ćwiczy niecałe 2 lata
Jeśli chodzi o początki to była to
ciekawość, trochę przekora bo "czemu nie robić czegoś, co mało kto robi, co ciągle wzbudza
kontrowersje?" A później została juz tylko satysfakcja z ciągłego
rozwijania sie, pokonywania barier własnego ciała, bycia w tym wspaniałym
sporcie lepszym niż się było poprzedniego dnia..
Gosia,
zwana Kryśką w grupie, ćwiczy od 2,5 miesięcy
Dlaczego Pole Dance?
Ciekawość, pozytywne opinie, przede wszystkim chęć poznania i
odkrycia swojego ciała swoich możliwości i kobiecości
Ola,
ćwiczy prawie rok
O Pole Dance dowiedziałam sie od
koleżanki z pracy, ktora chwaliła się, że zapisała się na letnia edycję. Juz
wtedy był to do mnie impuls do działania gdyż był to czas szukania jakiegoś
aerobiku/siłowni. Najbardziej zależało mi na wzmocnieniu mięśni rąk Moim hobby
jest jeździectwo, dlatego oprócz silnych nóg dużym atutem są silne ręce, Pole
Dance wpisał sie tu idealnie. Oprócz ćwiczeń nad siłą mięśni, dodatkowo są
ćwiczenia nad "kobiecością" czyli kocie ruchy itp. Daje mi super
pozytywna energię. Polecam wszystkim, a siniaki szybko znikają! :)
Dominika, ćwiczy od niespełna miesiąca
Bardzo lubię tańczyć, ale możliwość
do spróbowania czym jest Pole Dance znalazłam dopiero na zajęciach, które
poleciła mi koleżanka. Pomimo, że dopiero zaczynam, już widzę u siebie postępy
i choć wkładam wiele wysiłku i pracy w to co robię, to jest w tym również moje
serce, co sprawia, że taniec ten jest dla mnie ogromną przyjemnością.
Chciałabym móc kiedyś powiedzieć, że jestem dobra w tym co robię i mam
nadzieję, że przyjdzie taki dzień. Cieszę się również, że mogłam poznać nowe
koleżanki i lubię tę świadomość, że tym co robię wzmacniam i wysmuklam przy
okazji swoje ciało. Poza tym Pole Dance to bardzo kobiecy taniec, który zawsze
podziwiałam i czuję, że w końcu trafiłam coś, w czym się odnajdę.
Ania, ćwiczy od niespełna miesiąca
Na zajęcia Pole Dance przyszłam z
ciekawości. Słyszałam wiele opinii na temat tego sportu. Głównie że uprawiać go
mogą tylko filigranowe osoby o bardzo mocnych mięśniach brzucha, rąk... Ja
jestem wysoka, mocnych mięsni nie mam, ale mimo tego postanowiłam spróbować.
Podczas pierwszych zajęć instruktorka pokazała nam kilka figur wyglądających na
niemożliwe do zrobienia. Jednak po kilku (czasem kilkunastu) próbach wszystkie
dziewczyny łapały o co chodzi, i zaczynało nam wychodzić. Zajęcia minęły bardzo
szybko, nie czułam żeby moje mięsnie nie dawały rady. Jednak najgorsze przyszło
po powrocie do domu i w kolejnych dniach Nigdy nie czułam takich zakwasów :)
Dzięki nim wiem, że całe ciało jest zaangażowane w ćwiczenia, wzmacnia się.
Poza tym, należę do osób niecierpliwych i szybko się zniechęcam, a podczas
naszych zajęć nie ma czasu na nudę – cały czas coś się dzieje. To właśnie trzyma
mnie na zajęciach Pole Dance – świetna atmosfera podczas zajęć, przełamywanie
swoich słabości, robienie rzeczy które wyglądają na niemożliwe do wykonania, co
przekłada się na ogromną satysfakcję i chęć doskonalenia się. Co więcej (o tym
nie trzeba chyba nikogo przekonywać), taniec ‘na rurze’ jest niesamowicie
kobiecy oraz seksowny. Dla mnie Pole Dance to: świetna zabawa, dobry trening
oraz poczucie, że robię cos wyjątkowego
Danuta, jest po 4 zajęciach
Nigdy nie lubiłam gier zespołowych, którymi katowano nas
w szkole. Po szkole mimo wszystko brakowało mi ruchu, więc próbowałam biegania,
jogi, przez dłuższy czas ćwiczyłam nawet kung fu, tenis i aerobik. Później
zaszłam w ciążę i musiałam przerwać z treningami na jakiś czas.
Po porodach nie
zapominałam o powrocie do sportu. Im dzieci były starsze, tym większa była moja
aktywność. W końcu trafiłam na taniec (taniec brzucha, salsa, bachata, samba),
co bardzo mi się spodobało. W 2008r miałam wypadek samochodowy, gdzie poważnie
uszkodziłam kręgosłup. Po pół roku poruszania się w stelażu mogłam zacząć
rehabilitacje, która na całe szczęście mi pomogła i do teraz jest ok. Lekarz
zalecił mi pływanie- pływam do teraz, przynajmniej 1x w tygodniu. O tańcu na
rurze usłyszałam kilka lat temu, jednak nie miałam okazji przyjrzeć się temu
tematowi bliżej, poza tym w tamtym czasie jeszcze nikt takich zajęć nie
organizował (o ile dobrze wiem).
W końcu przez koleżankę z basenu trafiłam na Revital w
Tychach. Po małych trudnościach (w tym czasie nie otwierano nowej grupy) i
krótkim okresie oczekiwania w końcu mogłam przyjść :)
Pole dance, poza
pewnymi kontuzjami (nadciągnięte mięśnie ramienia, siniaki na udach i
podudziach) podoba mi się, gdyż ćwicząc niećwiczone dawno przeze mnie partie
mięśni - muszę "pokonać siebie", swój ból, słabość, gniew, że mi nie
wychodzi! ;-) ale ja jakoś lubię ten "bólik trenowania", a jak mi już
coś "wyjdzie-w-miarę-dobrze" to - cieszę się!!! ;-) takie "małe
zwycięstwa nad swoimi ograniczeniami" ;-)
Inną, nie mniej ważną przyczyną mojego zaangażowania
się w naukę tańca na rurze była informacja, iż właśnie ten taniec pomaga w
odchudzeniu ud! ;-) Całe swoje życie "walczę" o to, aby poprawić
wygląd właśnie tej mojej partii ciała - i nic mi nie pomaga! Dlatego mam
nadzieję, że zajęcia mi w tym pomogą!
Agata, ćwiczy pół roku.
Odkąd pierwszy raz
zobaczyłam filmik z Pole Dance, zapałałam ochotą, by też mieć takie silne i
gibkie ciało. Cuda jakie robią tancerki na rurze wymagają ogromnej siły, której
brakuje nie jednemu facetowi. Skoro inne mogą, to ja też!