#header-inner img {margin: 0 auto !important;} #header-inner {text-align:center !important;} /*include this line if you are using Template Designer*/

sobota, 24 maja 2014

Najcięższy trening i najlepsza motywacja- sesja na rurze


Czasem ciężko zmotywować się do własnego treningu oraz ciężko zmotywować innych do treningu. W szczególności gdy na dworze doskwiera upał, gdy skóra trze się jeszcze bardziej, ręce mocniej pocą… Na całe szczęście jest jedno słowo, która działa bardzo motywująco na wszelakiego rodzaju wymówki :) Słowo „zdjęcie”  wywołuje w trenujących dodatkowe wydobycie energii (nie wiadomo skąd?), której przed chwilą nie było. Do zdjęcia w każdej wykonywanej akrobacji należy napiąć ciało, utrzymać się w niej i jeszcze pracować nad mimiką twarzy, albo ułożyć ładnie palce u rąk… Taki trening potrafi zmęczyć dwa razy bardziej, ale efekty zostają uwiecznione na zdjęciu.
Dlatego dobrze jest mieć coś, czym zmotywuje się kursantki i instruktorki ;)

Na zdjęciach instruktorki z Katowic Diana i Agnieszka











czwartek, 15 maja 2014

Kursantki o tym, dlaczego wybrały Pole Dance... cz II


Ostatnia część wypowiedzi kursantek. Wybrałam te najciekawsze, także zachęcam do przeczytania wszystkich.


Na zdjęciach dziewczyny z grupy średnio-zaawansowanej z Tychów. Poziom ten zaczęły miesiąc temu.
Zdjęcia zrobiła Marta (na zdjęciu poniżej), autorka bloga: martagibowska.tumblr.com


Marta (w Klinie)

 Gabi ( w Bliźniaku)


Ilona (również w Bliźniaku)

 

Iza 

 

I znów Iza (w odwróconym Klinie)

 

Paulina

Dominika (w Krucyfiksie)







Agnieszka, ćwiczy od 2,5 miesiąca. Aktualnie kontuzjowana (nie na zajęciach), bardzo chce wrócić :)

Zawsze chciałam spróbować Pole Dance, bo uważałam to za bardzo widowiskowy, choć trudny sport. Poza tym, pozytywnie nakręcało mnie zaskoczenie i oburzenie na twarzach innych na samą myśl o "tańcu na rurze", tak jakby było w tym coś zdrożnego… Tak naprawdę jedyne czego się bałam to to, że mam za słabe ręce (widziały gips i rehabilitację) i nie poradzę sobie kondycyjnie. Na szczęście okazało się, że figury, które na pierwszy rzut oka wyglądały na niewykonalne, po wyjaśnieniu przez instruktorkę (kilkukrotnym :D) i paru siniakach nawet ja jestem w stanie wykonać! Daje mi ogromną satysfakcję i świadomość ile trudno wyglądających figur potrafię zrobić - tym bardziej, że na co dzień jestem nudną księgową, której "nie wypada" ;P



Jagoda i Ania, ćwiczą pół roku (koleżanki, w tej samej grupie)

Jak byłam nastolatką pierwszy raz obejrzałam film "Striptiz" i bardzo chciałam już wtedy spróbować tańca na rurce. A skoro pojawiło się na rynku Polskim możliwość żeby wypróbować jak to jest i w końcu miałam luźniejszy okres od pracy, spróbowałam,  bardzo mi się spodobało :) Zajęcia są niesamowite, a do tego można pokonać swoje słabości przy wykonywaniu akrobacji!


Namówiła mnie koleżanka Jagoda, a że ma całkiem niezłą siłę perswazji to postanowiłam spróbować. Potem zaczęłam czytać jakie możliwości daje "rurka" - poprawa kondycji, angażowanie w wysiłek wszystkich mięśni, a przede wszystkim dobra zabawa. I jak na razie zostałam i chcę walczyć dalej :)   




Magda, trenuje od 2 lat

Sprawia mi to niesamowitą frajdę. Choć moje postępy są powolne to i tak dobrze się bawię i nic nie jest w stanie popsuć mi tej zabawy.



Hania, ćwiczy prawie rok

Taniec na rurze podobał mi się zawsze.  Jednym podoba się taniec towarzyski, inni kibicują piłce nożnej a mi podobały się panie wijące przy rurze. Oczywiście nikt ze znajomych tego nie rozumiał i nie podzielał mojej fascynacji (nawet chłopak!). Zawsze ożywałam kiedy na filmie mężczyźni wchodzili do klubów nocnych, potrafiłam wiele godzin spędzić oglądając tańce na youtube. W życiu jednak nie myślałam, że ja, taka zwykła i spokojna mogłabym...
Zupełnie przypadkiem natrafiłam na informacje o darmowych, próbnych zajęciach Pole Dance. Oczami wyobraźni widziałam grupę seksownych i wysportowanych akrobatek, które bez oporów psychicznych i fizycznych będą zmysłowo wić się przy rurce. I wśród nich ja, niczym słoń w składzie porcelany. Dla wsparcia chciałam zabrać koleżankę, ale każda pukała się w głowę. Przemogłam się i poszłam zakładając że tylko raz bo przecież moje ciało tego nie wytrzyma. Same zajęcia okazały się autentycznym sportowym wyzwaniem. Siniaki, otarcia, niemiłosierne zakwasy. Praca za biurkiem i sporadyczny kontakt z siłownią za to częsty z chipsami dały się we znaki. Kiedy następnego dnia nie potrafiłam zejść ze schodów pozmyślam „nigdy więcej!”. Dobę później mimo bólu i uwag znajomych („po co ci to było?” - pojawiają się do dziś!) nie mogłam doczekać się kolejnych zajęć. Takich kryzysów pt „nigdy więcej” było jeszcze kilka, ale mijają równie szybko jak zakwasy, a pozostaje ciągła chęć przekonania się, że moje ciało jednak potrafi, że nie boję się wisieć głową w dół. Jest jeszcze jednak rzecz dla której kocham Pole Dance. Jest to jedyna godzina w tygodniu kiedy nie myślę o niczym innym. Myśli muszą być tak skupione wokół tego co się robi (żeby nie spaść, nie uderzyć siebie lub koleżanki itd.) że nie ma miejsca na problemy zawodowe, prywatne i troski dnia codziennego. Przez godzinę jestem ja i rura i nie liczy się nic innego. A po godzinie, choć wykończona fizycznie czuję się oczyszczona psychicznie.  Bezcenne. 



Agnieszka, ćwiczy od roku.

Na pierwsze zajęcia poszłam, żeby spróbować czegoś nowego, ale także trochę z przekory. Bo do tamtego czasu Pole Dance kojarzył mi sie z dziewczynami o gabarytach baletnicy, a mnie niestety zostało trochę kilogramów po ciąży, mimo, ze kocham sport i regularnie ćwiczę. Pierwsze zajęcia były trudne - siniaki, obolałe mięśnie i wrażenie, ze nigdy nie zrobię najprostszego obrotu. Ale postanowiłam ze sie nie poddam, a później okazało sie ze mogę coraz więcej. Ciało przyzwyczaiło sie do specyficznego wysiłku, mięśnie wzmocniły. Pole Dance pozwolił mi zwiększyć świadomość własnego ciała, ale także poznać wspaniałych ludzi. A przede wszystkim - świetnie sie bawić i zapomnieć o problemach dnia codziennego. Moja przygoda z Pole Dance trwa już rok. I kiedy udaje mi sie zrobić nowy obrót czy figurę, czuje ogromna satysfakcję i ...chce jeszcze!



Klaudia, ćwiczy 1,5 roku

Przyszłam z ciekawości zobaczyć jak wyglądają takie zajęcia. Zdecydowanie można rozwinąć swoje możliwości fizyczne i stopniowo przełamywać ograniczenia, co daje sporą satysfakcję (walka z siniakami i trudnymi figurami, jaką jest dla mnie deska skorpiona)



Justyna, ćwiczy ponad rok

W zasadzie to nie wiem skąd wpadłam na to że Pole Dance może być interesujący? Zawsze ciągnęło mnie w stronę sportu. To był początek mody na rurę w naszym kraju. Zumba mi się znudziła, salsa i bachata też nie porwały mnie na dłużej. Gdy pojawił się groupon na Pole Dance w Katowicach, moja kochana mama zafundowała mi tę przyjemność, bez większych obaw co do wiadomych skojarzeń (jeśli chodzi o rodowód tego tańca). Mimo braku kasy w tamtym czasie coś zawsze wyskubałam z portfela, żeby tylko chodzić na zajęcia. Mimo siniaków, bardzo szybko wciągnęła mnie ta zabawa. Do tego stopnia ze przez rok nie opuściłam ani jednych zajęć. Później niestety rok przerwy z przyczyn organizacyjnych i na szczęście znów mogę trenować. Podoba mi się zarówno taneczna jak i akrobatyczna część Pole Dance, gdzie mogę przełamywać kolejne swoje ograniczenia i budować siłę. Jako dziecko uwielbiałam wspinać się po drzewach i itp., więc jestem w swoim żywiole. Druga strona p.d. to zmysłowy taniec , gdzie można nabrać płynności ruchów i gracji. Nie jest to łatwe, ale moim zdaniem konieczne. Zwiększyć można pewność siebie i znajomość swojego ciała. Póki mogę trenuję i polecam wszystkim.




niedziela, 11 maja 2014

Kursantki o tym, dlaczego wybrały Pole Dance…cz I

                                                                                          

Jagoda i Ania

Lidia

Agata

Danusia

 

     Asia

Julia





   Jako instruktorka wiem, że Pole Dance wciąż wzbudza wiele kontrowersji. Wiele kobiet boi się przyjść na pierwsze zajęcia, z różnych przyczyn. Jedne obawiają się, że nie podołają kondycyjnie i siłowo, drugie nie chcą ”kręcić tyłkiem”, jeszcze inne czują, że to sport nie dla nich, bądź po prostu wydaje się im to być mało interesujące. Powodów jest naprawdę wiele. Sama uważam, że sport to taka dyscyplina, która powinna sprawiać mimo wysiłku, systematyczności, często bólu i wielu wyrzeczeń- przyjemność. Powinna zajść chemia między ćwiczącym a wybranym sportem :)


Tym postem chciałam uświadomić wszystkie potencjalne chętne (a może nawet chętnych), dlaczego warto przyjść na pierwsze zajęcia oraz obalić pewne panujące stereotypy. Moje osobiste spostrzeżenia opiszę w osobnym poście, a teraz chciałam przytoczyć wypowiedzi kilku kursantek, czyli o tym dlaczego wybrały Pole Dance i dlaczego wciąż chcą chodzić :)




Ania, na zajęciach od 3 miesięcy


Zdecydowałam się przyjść na zajęcia z rury, bo moja koleżanka już uczęszcza na zajęcia od ponad roku i tylko słyszałam jak jest fajnie, zabawnie i miło. W końcu się zmobilizowałam i poszłam się też zapisać. Okazało się, że Kasia nie kłamała. Pole Dance to przede wszystkim świetna zabawa. Mamy rozgrzewki, układy, figury. I śmiechu co nie miara. Grupa okazała się przesympatyczna. Zgrałyśmy się od razu. Na pierwszych zajęciach i zapoznaniu się z rurą było prześmiesznie… jak słonie w składzie porcelany. Ani to było ładne, ani to seksowne. Ale i tak wyszłyśmy wszystkie przeszczęśliwe i postanowiłyśmy chodzić dalej. Teraz już jest zdecydowanie lepiej! Atmosfera w grupie świetna. Nie chodzę na zajęcia za karę jak to kiedyś bywało z innymi sportami. Teraz nie mogę się doczekać kolejnych zajęć. I jak do tej pory się nie rozczarowałam ani razu. Nasza instruktorka- fenomenalna!  Ma dużo cierpliwości i świetnie odnajduje się w roli instruktorki . Nie ma przy niej „zlituj się”, hehe :) Wymagająca, ale wie jak sprawić żebyśmy się dobrze bawiły. I tak po prostu jest! 




Ewa, na zajęcia uczęszcza od 2 lat, z przerwami


Przyszłam z ciekawości i fascynacji do tańca.  Pole Dance dla mnie to: zmierzenie sie z samym sobą, z bólem, ograniczeniami oraz z nieustannymi próbami wyjścia ze swojej strefy komfortu. Podsumowując: wciągająca...wręcz uzależniająca dyscyplina sportu, której skutkami ubocznymi są "lekkie" obtarcia i piękna gama kolorystyczna siniaków.





Irena, ćwiczy niecałe 2 lata


Jeśli chodzi o początki to była to ciekawość, trochę przekora bo "czemu nie robić  czegoś, co mało kto robi, co ciągle wzbudza kontrowersje?" A później została juz tylko satysfakcja z ciągłego rozwijania sie, pokonywania barier własnego ciała, bycia w tym wspaniałym sporcie lepszym niż się było poprzedniego dnia..




Gosia, zwana Kryśką w grupie, ćwiczy od 2,5 miesięcy


Dlaczego Pole Dance?
Ciekawość, pozytywne opinie, przede wszystkim chęć poznania i odkrycia swojego ciała swoich możliwości i kobiecości

Ola, ćwiczy prawie rok


O Pole Dance dowiedziałam sie od koleżanki z pracy, ktora chwaliła się, że zapisała się na letnia edycję. Juz wtedy był to do mnie impuls do działania gdyż był to czas szukania jakiegoś aerobiku/siłowni. Najbardziej zależało mi na wzmocnieniu mięśni rąk Moim hobby jest jeździectwo, dlatego oprócz silnych nóg dużym atutem są silne ręce, Pole Dance wpisał sie tu idealnie. Oprócz ćwiczeń nad siłą mięśni, dodatkowo są ćwiczenia nad "kobiecością" czyli kocie ruchy itp. Daje mi super pozytywna energię. Polecam wszystkim, a siniaki szybko znikają! :)



Dominika, ćwiczy od niespełna miesiąca


Bardzo lubię tańczyć, ale możliwość do spróbowania czym jest Pole Dance znalazłam dopiero na zajęciach, które poleciła mi koleżanka. Pomimo, że dopiero zaczynam, już widzę u siebie postępy i choć wkładam wiele wysiłku i pracy w to co robię, to jest w tym również moje serce, co sprawia, że taniec ten jest dla mnie ogromną przyjemnością. Chciałabym móc kiedyś powiedzieć, że jestem dobra w tym co robię i mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień. Cieszę się również, że mogłam poznać nowe koleżanki i lubię tę świadomość, że tym co robię wzmacniam i wysmuklam przy okazji swoje ciało. Poza tym Pole Dance to bardzo kobiecy taniec, który zawsze podziwiałam i czuję, że w końcu trafiłam coś, w czym się odnajdę.




Ania, ćwiczy od niespełna miesiąca

Na zajęcia Pole Dance przyszłam z ciekawości. Słyszałam wiele opinii na temat tego sportu. Głównie że uprawiać go mogą tylko filigranowe osoby o bardzo mocnych mięśniach brzucha, rąk... Ja jestem wysoka, mocnych mięsni nie mam, ale mimo tego postanowiłam spróbować. Podczas pierwszych zajęć instruktorka pokazała nam kilka figur wyglądających na niemożliwe do zrobienia. Jednak po kilku (czasem kilkunastu) próbach wszystkie dziewczyny łapały o co chodzi, i zaczynało nam wychodzić. Zajęcia minęły bardzo szybko, nie czułam żeby moje mięsnie nie dawały rady. Jednak najgorsze przyszło po powrocie do domu i w kolejnych dniach Nigdy nie czułam takich zakwasów :) Dzięki nim wiem, że całe ciało jest zaangażowane w ćwiczenia, wzmacnia się. Poza tym, należę do osób niecierpliwych i szybko się zniechęcam, a podczas naszych zajęć nie ma czasu na nudę – cały czas coś się dzieje. To właśnie trzyma mnie na zajęciach Pole Dance – świetna atmosfera podczas zajęć, przełamywanie swoich słabości, robienie rzeczy które wyglądają na niemożliwe do wykonania, co przekłada się na ogromną satysfakcję i chęć doskonalenia się. Co więcej (o tym nie trzeba chyba nikogo przekonywać), taniec ‘na rurze’ jest niesamowicie kobiecy oraz seksowny. Dla mnie Pole Dance to: świetna zabawa, dobry trening oraz poczucie, że robię cos wyjątkowego



Danuta, jest po 4 zajęciach


Nigdy nie lubiłam gier zespołowych, którymi katowano nas w szkole. Po szkole mimo wszystko brakowało mi ruchu, więc próbowałam biegania, jogi, przez dłuższy czas ćwiczyłam nawet kung fu, tenis i aerobik. Później zaszłam w ciążę i musiałam przerwać z treningami na jakiś czas.
Po porodach nie zapominałam o powrocie do sportu. Im dzieci były starsze, tym większa była moja aktywność. W końcu trafiłam na taniec (taniec brzucha, salsa, bachata, samba), co bardzo mi się spodobało. W 2008r miałam wypadek samochodowy, gdzie poważnie uszkodziłam kręgosłup. Po pół roku poruszania się w stelażu mogłam zacząć rehabilitacje, która na całe szczęście mi pomogła i do teraz jest ok. Lekarz zalecił mi pływanie- pływam do teraz, przynajmniej 1x w tygodniu. O tańcu na rurze usłyszałam kilka lat temu, jednak nie miałam okazji przyjrzeć się temu tematowi bliżej, poza tym w tamtym czasie jeszcze nikt takich zajęć nie organizował (o ile dobrze wiem).
W końcu przez koleżankę z basenu trafiłam na Revital w Tychach. Po małych trudnościach (w tym czasie nie otwierano nowej grupy) i krótkim okresie oczekiwania w końcu mogłam przyjść :)
Pole dance, poza pewnymi kontuzjami (nadciągnięte mięśnie ramienia, siniaki na udach i podudziach) podoba mi się, gdyż ćwicząc niećwiczone dawno przeze mnie partie mięśni - muszę "pokonać siebie", swój ból, słabość, gniew, że mi nie wychodzi! ;-) ale ja jakoś lubię ten "bólik trenowania", a jak mi już coś "wyjdzie-w-miarę-dobrze" to - cieszę się!!! ;-) takie "małe zwycięstwa nad swoimi ograniczeniami" ;-) 
Inną, nie mniej ważną przyczyną mojego zaangażowania się w naukę tańca na rurze była informacja, iż właśnie ten taniec pomaga w odchudzeniu ud! ;-) Całe swoje życie "walczę" o to, aby poprawić wygląd właśnie tej mojej partii ciała - i nic mi nie pomaga! Dlatego mam nadzieję, że zajęcia mi w tym pomogą!


Agata, ćwiczy pół roku.


Odkąd pierwszy raz zobaczyłam filmik z Pole Dance, zapałałam ochotą, by też mieć takie silne i gibkie ciało. Cuda jakie robią tancerki na rurze wymagają ogromnej siły, której brakuje nie jednemu facetowi. Skoro inne mogą, to ja też!